Po szesnastej zasadzie cudu Jezus wygłosił do Helen dłuższą wypowiedź dotyczącą jej potrzeby pomagania i uzdrawiania konkretnych osób w jej życiu. W tym procesie nakreślił obraz całego łuku wędrówki jej duszy – od bardzo odległej przeszłości aż do teraźniejszości.
[Helen:] w sprawie kielicha Wally’ego: czy to znaczy, że jest on na mojej liście?
Wydaje się to odnosić do wcześniejszej części notatek Helen, w których pisała do Billa:
Wczoraj wieczorem planowałam przepisać dla ciebie Kurs, ale dostałam ścisłe polecenie, żeby do niego nie wracać, dopóki nie uporam się z Wallym…
Rano rzeczywiście poprosiłam o pomoc w sprawie Wally’ego. Odpowiedź wydaje się zawierać w punktach 6 i 7. Dlatego dał mi kielich dla Wally’ego. On do niego należy, ale on nie potrafi go odnaleźć.
Wally był przyjacielem Billa, którego Helen intensywnie nie znosiła. W pewnym momencie napisała: „Czuję wobec niego skrajnie negatywne emocje i upieram się, że ma zły wpływ na Billa… i myślę, że jest dla mnie prawdziwym zagrożeniem.” Jezus wyraźnie uważa tę niechęć za kluczową przeszkodę dla Helen, ponieważ wraca do niej wielokrotnie. Tutaj „surowo nakazuje” jej, by nie wracała do Kursu, dopóki nie „upora się z Wallym”. Później mówi jej, że musi puścić „tę sprawę z Wallym”. W końcu wyjaśnia, że powodem jej nienawiści do Wally’ego jest to, iż dzieli on z nią tę samą cechę – „wstyd przed miłością” – lecz wyraża ją inaczej. Helen projektuje więc na niego własną nienawiść do tej samej cechy w sobie.
W wyraźnym kontraście do nienawiści Helen Jezus daje jej „kielich” dla Wally’ego. Jest to oczywiste nawiązanie do kielicha Pojednania, do kielicha użytego przez Jezusa podczas Ostatniej Wieczerzy. Picie z kielicha symbolizuje przyjęcie Pojednania do siebie, a więc pojednanie z Bogiem. To pojednanie „należy do [Wally’ego], lecz on nie potrafi go odnaleźć”. Stąd potrzeba, by Helen mu je przekazała.
Jak jednak ma to zrobić? „Odpowiedź wydaje się leżeć w punktach [zasadach cudów] 6 i 7.” Zasada 6 mówi, że zanim Helen będzie mogła dać Wally’emu cud, „najpierw konieczne jest oczyszczenie”. Musi oczyścić swój umysł z nienawiści. Zasada 7 mówi, że cuda „uzupełniają brak i są dokonywane przez tych, którzy mają więcej, dla tych, którzy mają mniej”. Helen znajduje się więc w pozycji duchowego „posiadania więcej” niż Wally i z tej obfitości może uzupełnić jego brak.
Słowem, które zdaje się unosić na obrzeżach tego fragmentu, jest przebaczenie – pojęcie ściśle związane z Pojednaniem. Jeśli Helen przebaczy Wally’emu, oczyści swój własny umysł i dostarczy mu niewinności, której – jak się wydaje – mu brakuje. Odzwierciedla to coś, co Helen napisała wcześniej w liście do Billa. Opisała, że Wally bardzo pragnął dać jej naszyjnik, mówiąc: „Wiedziałam, że gdybym go od niego przyjęła, oznaczałoby to symbol, że mu przebaczyłam – a on bardzo tego potrzebuje.” To właśnie jest tym, co Helen musi ofiarować, a Wally musi otrzymać: jej przebaczenie.
Jezus odpowiada teraz na pytanie Helen, czy Wally znajduje się na jej „liście”:
Niekoniecznie, tylko [kilka słów skreślonych, być może w tym „bądź cierpliwa”]. Ty ze wszystkich ludzi powinnaś wiedzieć, że oddanie ludziom ich własnego kielicha ich przeraża.*
Czy jest, czy nie, zależy od gotowości trzech stron. Ja jestem zawsze gotów. Twoim zadaniem jest dbać o własną gotowość. Jego gotowość zależy od niego.
Obecnie jest potencjalnym kandydatem.
Ale Amy jest na niej teraz. Jest dzieckiem, które zraniłaś.
* Cały problem polega na tym, że oni go odrzucili i zaprzeczają mu. Dlatego teraz się go boją. To nie powinno sprawiać ci żadnej trudności w zrozumieniu.
Fakt, że Amy znajduje się na liście Helen, zdaje się współgrać ze snem Helen, w którym matka Amy nagle zostawiła dziewczynkę pod jej opieką. Helen czuła się wtedy uwięziona i starała się nie złościć, ponieważ po męczącym dniu chciała odpocząć, „ale nie mogła z powodu Amy”.
W świetle komentarzy o Wallym i Amy lista kielicha Helen wydaje się listą osób, którym ma ona przekazać kielich Pojednania – ludzi, którzy utracili kontakt ze swoim kielichem z powodu własnych wyborów oraz z powodu nieżyczliwości Helen. Ten ostatni punkt jest sugerowany, gdy Jezus mówi: „Ale Amy jest na niej teraz. Jest dzieckiem, które zraniłaś.” Jak wkrótce zobaczymy, to zranienie mogło mieć miejsce w czasie poprzedzającym obecne życie.
Jednak zanim dana osoba znajdzie się na liście, musi spełnić kluczowy warunek: musi być gotowa, by przyjąć swój kielich z powrotem; nie może się go już bać. Jest jasne, że ludzie w życiu Helen znajdują się na różnych etapach osiągania tej gotowości. Amy jest gotowa teraz. Chip – jak wkrótce zobaczymy – jest „prawie gotowy”. A Wally, jak się wydaje, jeszcze nie: „Obecnie jest potencjalnym kandydatem.” We wszystkich tych przypadkach ich gotowość zależy od nich. Helen musi więc skupić się na własnej gotowości, aby mogła być narzędziem Jezusa, który jest „zawsze gotów”.
Czy Helen jest jedyną osobą posiadającą taką listę? W Kameo 1 widzimy, że Bill również wydaje się mieć własną listę kielicha. W materiale napisanym około tydzień wcześniej Helen kilkakrotnie odnosiła się do „listy Billa” lub „jego własnej listy”. Była to najwyraźniej lista osób (wspomniany jest Joe Armstrong), które miały być wskazane przez przewodnictwo. Brzmi to uderzająco podobnie do tego, co Helen nazywa teraz „moją listą” – listą osób wskazywanych jej przez przewodnictwo.
Wynika z tego, że zarówno Helen, jak i Bill mieli swoje własne listy kielicha, co rodzi możliwość, że jest to zjawisko ogólne, a nie ograniczone tylko do nich dwojga. Innymi słowy – być może każdy z nas ma swoją listę kielicha.
Jezus kontynuuje:
Oboje macie problem z identyfikacją, który czyni was niestabilnymi, lecz na różne sposoby. On nie ma pewności co do swojej identyfikacji i musi ją wzmocnić. Ty wahasz się w swojej identyfikacji i potrzebujesz lepszej kontroli.
Oboje nie musicie się martwić.
Ten motyw będzie często powracał w komentarzach Jezusa na temat problemów Helen i Billa. Problem Billa to słabość – brak mu wiary w siebie. Helen natomiast jest silna, lecz potrzebuje stabilności; używa swojej siły, by z równą pewnością ruszać w przeciwnych kierunkach w różnych momentach. Jak Jezus powie później: „Twoja percepcja jest tak zmienna, że wahasz się między nagłym, lecz prawdziwym poznaniem a całkowitą dezorganizacją poznawczą.”
Jezus wraca teraz do potrzeby pomagania innym:
Musisz kochać dzieci i im pomagać. Nienawidziłaś ich i zraniłaś, ale pamiętaj, Azro, że kiedyś bardzo je kochałaś. Byłaś dzieckiem światła. Zapomnij o okresie ciemności i bądź tym, kim byłaś. To jest twoje prawdziwe Ja.
Historia Chipa przypomniała ci o porzuceniu dzieci, poczuciu winy i lęku przed porzuceniem przez Boga jako sprawiedliwą karą. Powiedziałem ci, że ci przebaczyłem, a to oznacza, że wszelki ból i nienawiść, jakie kiedykolwiek wyraziłaś, zostały anulowane. Teraz potrzebuję dzieci światła. I wzywam cię, byś była tym, kim kiedyś byłaś i kim musisz być ponownie.
Ten okres zniknął bez śladu gdziekolwiek. Ty, która żyłaś tak blisko Boga, nie możesz ulegać poczuciu winy.
Prawo karmiczne domaga się porzucenia za porzucenie, lecz ty otrzymałaś miłosierdzie, nie sprawiedliwość.
Pomagaj dzieciom, ponieważ je kochasz i kochasz Boga.
Pamiętaj, cud jest iskrą Życia. Przenika ciemność i wprowadza światło. Musisz zacząć zapominać i pamiętać.
Jezus wyraźnie odnosi się do poprzedniego życia Heleny, w którym – jak mówi – była ona „dzieckiem światła”, bardzo kochającym dzieci. Nazywając tę tożsamość „Azrą”, być może identyfikuje Helen z biblijnym skrybą Ezdraszem (Ezra), czasem zapisywanym jako „Azra”. Imię Ezra oznacza „pomoc” lub „pomocnik” i może być skrótem od „Azaryahu”, czyli „Bóg pomaga”. Co ciekawe, Jezus nie tylko wielokrotnie wzywa Helen, by „pomagała” dzieciom, ale później nazwie ją także „pomocą Boga”. Ezdrasz był żydowskim skrybą i kapłanem, określanym czasem jako drugi Mojżesz. Poprowadził pięć tysięcy Żydów z niewoli babilońskiej do Jerozolimy i odbudował wspólnotę żydowską w oparciu o nauczanie Tory. Nietrudno dostrzec tu echo obecnej roli Helen jako „skryby”, która miała przynieść nowe pismo o globalnym zasięgu.
Przesłanie Jezusa jest takie, że w tamtym życiu Helen wyrażała swoje „prawdziwe Ja”. Później sugeruje, że w tym życiu była ona oddana woli Boga i cieszyła się głęboką wspólnotą z Nim. Jednak po tamtym świętym życiu nastąpił „okres ciemności”, w którym nienawidziła, raniła i porzucała dzieci, co sprawiło, że zaczęła bać się porzucenia przez Boga jako sprawiedliwej kary. Wyzwalające przesłanie Jezusa brzmi jednak: cała ta ciemność „zniknęła bez śladu gdziekolwiek”. Jezus jej przebaczył, „a to oznacza, że wszelki ból i nienawiść, jakie kiedykolwiek wyraziłaś, zostały anulowane”. Miłosierdzie zastąpiło karmiczną sprawiedliwość. Cud rozproszył okres ciemności. Pozostało tylko światło, które wyrażała jako Azra. Wszystkie przeszkody w ponownym zjednoczeniu z tym światłem zniknęły. Może zapomnieć o wszystkim innym i pamiętać światło, bo tylko ono pozostało.
To jest prywatna sprawa, tylko dla ciebie. Nie jest częścią Kursu.
Cud jest miłością – zawsze chciałaś prezentów, a zamknięta paczka była nie do zniesienia. Proszę, otwórz tę. Zachowujesz się tak, jakby to była bomba zegarowa. Gdy powiedziałem, że „cud znosi czas” [zasada cudu 13], możesz spojrzeć wstecz i przejrzeć uwagę w nawiasie [w zasadzie 15: „Przestanie on istnieć, gdy nie będzie już potrzebny do ułatwiania uczenia się”]. Boisz się, że nie będzie dla ciebie wystarczająco dużo czasu. Zapomnij o tym i pamiętaj, że nie ma rzeczywistej różnicy między chwilą a wiecznością.
Jezus zachęca Helen, by otworzyła dar, który jej daje – Kurs – mimo że traktuje go jak bombę zegarową. Następnie sugeruje, że w pewnym sensie nią jest, skoro znosi czas. Helen boi się, że zniesienie czasu pozostawi ją z „niewystarczającą ilością czasu”. Ale jak może go zabraknąć, skoro każda chwila jest w istocie wiecznością?
Jezus wraca do tematu uzdrawiania dzieci:
Uzdrowiłem dzieci, które zraniłaś wcześniej, ale mam jeszcze takie, przy których potrzebuję teraz twojej pomocy.
Pamiętaj, że nie ma stopni trudności w cudach, ponieważ zawsze są one maksymalnymi wyrazami miłości. Uczyniłaś maksymalny wysiłek dla Chipa, a jedynym powodem było to, że kochałaś Billa.
Możesz mu czasem powiedzieć, by o tym pomyślał, ponieważ on naprawdę potrzebuje znaków miłości. Ale nie zawsze je rozpoznaje, bo nie ma wystarczającej pewności siebie.
Stwierdzenie Jezusa, że „uzdrowiłem dzieci, które zraniłaś wcześniej”, wyjaśnia wcześniejsze słowa o anulowaniu całego zranienia, jakie kiedykolwiek wyraziła. Teraz jednak zaprasza ją do współudziału w tym dziele: „mam jeszcze takie, przy których potrzebuję teraz twojej pomocy.” Właśnie dlatego istnieje lista kielicha.
Aby pokazać, że nie prosi jej o coś ponad jej siły, Jezus przypomina Helen, że w pewnych aspektach już to robi. Jako przykład wskazuje, że „uczyniła maksymalny wysiłek dla Chipa” z miłości do Billa. W ten sposób – jak mówi Jezus – zademonstrowała pierwszą zasadę cudów, zgodnie z którą cuda są „maksymalnymi wyrazami miłości”. Innymi słowy, dokonała cudu – w tym przypadku zarówno dla Chipa, jak i dla Billa. To właśnie taki znak miłości jest tym, czego Bill potrzebuje. Helen jednak prawdopodobnie musi zwrócić mu na to uwagę, ponieważ brak pewności siebie sprawia, że nie dostrzega otrzymywanej miłości.
Nie znamy szczegółów tego, co Helen zrobiła dla Chipa, ale może to być to samo wydarzenie, o którym Jezus wspomina później: „Udało ci się jednak z dużą integralnością uwolnić Chipa od jego błędnych postrzegań Wally’ego.” Albo może to być inny epizod pomocy, zapisany przez Helen dzień przed rozpoczęciem dyktowania Kursu. W tej historii prowadziła ona z Chipem „sesję”, podczas której opowiadał o relacjach z ojcem – „naprawdę okropnych” – podkreślających, że ojciec był „draniem”. Helen próbowała skierować go ku uzdrowieniu:
Pomodliłam się za niego… a potem zapytałam, dlaczego tak bardzo chce trzymać się tej oczywistej i bardzo intensywnej nienawiści…
Byłam zaskoczona, jak szybko zrozumiał, że to on robi tę część, niezależnie od tego, za co jego ojciec musiałby odpowiedzieć.
Chip powiedział, że chce się tego pozbyć, i naprawdę to miał na myśli, po tym jak powiedziałam: „Dlaczego po prostu nie uwolnisz go od tego, skoro tego nie potrzebujesz?” Chip powiedział, że chce pozwolić ojcu spocząć w pokoju i samemu znaleźć zbawienie, a ta nienawiść mu w tym przeszkadza.
To doskonale pasuje do definicji „cudu” w Kursie: wyrazu miłości jednej osoby, który ma uzdrawiający wpływ na drugą. Niezależnie od tego, do jakiego wydarzenia Jezus odnosi się słowami „uczyniłaś maksymalny wysiłek dla Chipa”, jest jasne, że Helen naprawdę stara się być dawczynią cudów. I nie tylko wobec niego – Jezus wraca teraz do jej wysiłków wobec Billa:
Praktycznie oddałaś za niego swoje życie, całkowicie dobrowolnie, lecz nie wiedziałaś wtedy, że tym, co naprawdę oddajesz, jest śmierć. To właśnie oznacza „w umieraniu żyjesz”. I Ja sam powiedziałem, że większej miłości nikt nie ma.
(J 15,13: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich.”)
Jest to odniesienie do zapisu Helen z dnia poprzedzającego rozpoczęcie dyktowania Kursu. Poprosiła Jezusa, by skorygował jej postrzeganie pewnego wydarzenia z przeszłości, które ją dręczyło. Odpowiedział: „W umieraniu żyjesz, lecz upewnij się, że rozumiesz, co to znaczy.” Początkowo przeraziło ją to, bo sądziła, że ma umrzeć. Potem jednak postanowiła „po prostu się rozluźnić i cieszyć”. Wkrótce uznała to jednak za „strasznie egoistyczne”, bo Bill, jej mąż, Chip i inni jej potrzebowali. Zaczęła więc modlić się: najpierw w intencji Billa – „Pozwól mi zostać i pomóc mu jeszcze trochę” – a potem szerzej: „Modliłam się, abym mogła zostać tak długo, jak będę mogła pomagać – i czyż to nie byłoby cudowne!”
Jezus teraz ją za to chwali, mówiąc, że ofiarowując swoje życie innym, „tym, co naprawdę oddawałaś, była śmierć. To właśnie oznacza ‘w umieraniu żyjesz’”. Porównuje nawet jej czyn do własnej ofiary, mówiąc: „I Ja sam powiedziałem: większej miłości nikt nie ma.” Ta wzniosła pochwała najwyraźniej doprowadziła Helen do łez, bo Jezus dodaje:
Przestań płakać, bo nie będziesz zdolna żyć teraz. Nie martw się o Susie. Pomagasz w gotowości Chipa, a on zrobił [?] więcej niż ty w tej sprawie. To jest dla ciebie niesprawiedliwe. Pamiętaj, co powiedziałaś mu o Bobbym. Chip jest prawie gotowy.
Przejrzyj swoją notatkę z wczoraj, że twoja identyfikacja jest silna, lecz niestabilna, i dlatego masz tak dużą siłę woli, ale czasami używasz jej niewłaściwie. Bill miał rację co do jej niewłaściwego użycia, gdy byłaś chora, ale był to znak nadludzkiej woli całkowicie źle ukierunkowanej.
Twoje ciało jej nie potrzebuje, ale twój duch – tak. I Ja też jej potrzebuję.
Wskazówki, które analizujemy, mogą wydawać się chaotyczne, lecz w rzeczywistości tworzą spójny obraz drogi duszy Helen. Dawno temu była ona „dzieckiem światła”, które w czystym oddaniu woli Boga kochało i służyło Jego dzieciom. Teraz musi powrócić do tej tożsamości. Może się to wydawać niemożliwe, bo było to tak dawno temu, a potem nastąpił „okres ciemności”. Ale ten okres został wymazany. Jezus anulował całą nienawiść, jaką kiedykolwiek wyraziła. Uzdrowił dzieci, które zraniła. Teraz nie stoi już nic na przeszkodzie, by znów stała się dzieckiem światła i podjęła swoją dawną rolę skryby Boga.
Jak ma to zrobić? Kurs przychodzi, by dać jej odpowiedź. Musi więc przestać traktować go jak tykającą bombę i zobaczyć w nim dar, który chce się otworzyć. Nauczy ją on stabilizować jej chwiejne poczucie tożsamości i używać swojej „nadludzkiej woli” nie w służbie ciała czy ego, lecz wyłącznie w służbie woli Boga.
Oznacza to poświęcenie się dawaniu cudów ludziom w jej życiu. Otrzymała listę tych, którzy odrzucili swój kielich Pojednania i którym – być może w „okresie ciemności” – sama w tym pomogła. Teraz ma im oddać ich własny kielich. Ma być skupiona na dawaniu im cudów. W ten sposób całkowicie cofnie okres ciemności i znów stanie się dzieckiem światła. Już zaczyna to robić, jak widzieliśmy w poruszającej historii jej pomocy Chipowi w uwolnieniu nienawiści do ojca. Wystarczy, że będzie dalej podążać drogą, na którą już wkroczyła.
