oryginalny artykuł napisany przez Grega Mackie znajdziesz na stronie circleofa.org.
Kurs Cudów twierdzi, że pod naszymi powierzchownymi przekonaniami i motywacjami kryje się głęboka otchłań mrocznych, nieświadomych przekonań, motywacji i popędów, które są prawdziwymi motorami napędowymi naszego życia. Wierzymy, że zamordowaliśmy w sobie Syna Bożego i że jesteśmy tak nikczemni, że popełnilibyśmy samobójstwo, gdyby nasza prawdziwa natura została nam objawiona. Ukrytą motywacją w naszych związkach miłosnych jest zemsta na byłych partnerach poprzez wydobycie „miłości” od obecnych, którzy nieuchronnie sami stają się celem zemsty. Mamy nieustanny, nieświadomy popęd do gromadzenia poczucia winy i karania siebie bólem i śmiercią, wszystko po to, by służyć szalonemu celowi, jakim jest odcięcie nas od Bożej Miłości. Jak takie mroczne popędy mogą rządzić naszym życiem, a my o tym nie wiemy? Trudno to sobie wyobrazić. Jednak najnowsze badania naukowe pozostawiają otwarte drzwi dla opisu naszego życia w Kursie, ponieważ „nowe badania ujawniają podświadomość… która jest o wiele bardziej aktywna, celowa i niezależna, niż wcześniej sądzono”.
Artykuł, z którego czerpię w tym komentarzu, to artykuł Benedicta Careya z „New York Timesa ” zatytułowany „Kto pilnuje umysłu?”. Podsumowuje on badania pokazujące, jak bardzo nieświadomość napędza nasze świadome działania. Koncentruje się on na tym, jak sygnały z naszego otoczenia zewnętrznego „torują” nieświadome motywacje, popędy i cele, „pobudzając” je do aktywacji bez naszej świadomej uwagi. Carey podkreśla, że „„torowanie” ludzi w ten sposób nie jest jakąś formą hipnozy ani nawet podprogowego uwodzenia; jest to raczej demonstracja tego, jak codzienne widoki, zapachy i dźwięki mogą selektywnie aktywować cele lub motywy, które ludzie już mają”. Nieświadome popędy już istnieją, czekając tylko na odpowiedni impuls, aby je uruchomić. Jak ujął to John A. Bargh, profesor psychologii na Uniwersytecie Yale: „Odkrywamy, że mamy te nieświadome systemy kierowania zachowaniami, które nieustannie podsuwają nam sugestie dotyczące dalszych działań w ciągu dnia, a mózg rozważa je i często działa zgodnie z nimi, zanim jeszcze pojawi się świadomość”.
Wyniki, o których donosi Carey, pasują do tego samego podstawowego schematu: zewnętrzny bodziec, którego badany nie jest świadomy, uruchamia nieświadomy proces myślowy, który prowadzi do określonego zachowania. Raporty są zarówno fascynujące, jak i przerażające. Studenci, którym na krótko podano filiżankę mrożonej kawy, opisali osobę, o której później przeczytali, jako „chłodniejszą, mniej towarzyską i bardziej samolubną” niż studenci, którym podano filiżankę gorącej kawy. Studenci, którzy grali w grę inwestycyjną w pokoju z teczką i skórzanym portfolio na stole (umieszczonymi przez eksperymentatorów), byli bardziej konkurencyjni i mniej hojni niż studenci, którzy grali w tę samą grę z plecakiem na stole. Studenci, którzy wypełnili kwestionariusz, a następnie zjedli kruchą przekąskę w pokoju przesiąkniętym zapachem płynu do czyszczenia, znacznie chętniej sprzątali po sobie niż studenci, którzy wykonywali te same czynności w pokoju bez tego zapachu. Uczestnicy badania, którzy byli subtelnie narażeni na słowa takie jak „niezawodny” i „wsparcie”, byli bardziej skłonni do współpracy niż ci, którzy nie widzieli tych słów. Szczególnie niepokojące odkrycie wykazało, że biali ludzie w pomieszczeniu, w którym przyciemniono światło (co nieświadomie aktywuje instynkt samoobrony), częściej nieświadomie dostrzegali wrogość na twarzach czarnoskórych mężczyzn, którzy w rzeczywistości mieli neutralny wyraz twarzy.
Jeden eksperyment wydał mi się szczególnie fascynujący. Najpierw studentów poproszono o przypomnienie sobie albo wstydliwej rzeczy z przeszłości (np. zdrady), albo cnotliwej rzeczy z przeszłości (np. dobrego uczynku). Później zaproponowano im wybór prezentu: chusteczkę antyseptyczną albo ołówek. Naukowcy odkryli, że studenci, którzy przypomnieli sobie wstydliwy czyn, dwukrotnie częściej brali chusteczkę zamiast ołówka. Co więcej, po wytarciu rąk ci sami studenci rzadziej zgłaszali się na ochotnika do pomocy przy projekcie na studiach podyplomowych. Naukowcy doszli do wniosku, że wspomnienie wstydliwych czynów nieświadomie skłaniało tych studentów do „oczyszczenia” sumienia, dlatego wybrali chusteczkę. Ale kiedy rytualnie wytarli ręce, ich sumienia były „czyste”, więc nie czuli już potrzeby odpokutowania za swoje przewinienia – odpokutowania, które mogłoby zostać osiągnięte poprzez wolontariat w projekcie.
Ta dynamika zewnętrznego bodźca uruchamiającego nieświadomy proces mentalny, który prowadzi do określonego zachowania, jest z pewnością zgodna z Kursem Cudów . W rzeczywistości Kurs twierdzi, że nieświadome motywy, które kierują naszymi działaniami, są o wiele głębsze (i mroczniejsze) niż cokolwiek, co ujawniły te badania. A według Kursu nie tylko nieświadomie reagujemy na różne bodźce w naszym otoczeniu, ale sami je tam umieszczamy i poszukujemy ich w celu wywołania tej reakcji. To jest esencja nauczania Kursu, że „projekcja tworzy percepcję” (T-21.W.1:1): Widzimy to, co chcemy zobaczyć, aby służyć naszym nieświadomym celom.
W pierwszym akapicie tego tekstu wymieniłem niektóre nieświadome przekonania, motywacje i popędy, które według Kursu stoją za naszymi działaniami. Poniżej podam dwa przykłady z Kursu codziennych zdarzeń, które w rzeczywistości są napędzane przez nieświadomą dynamikę.
Pierwszą z nich jest omówienie w Podręczniku reakcji nauczyciela na magiczne myśli uczniów. Na pierwszy rzut oka opisana sytuacja wygląda następująco: uczeń dzieli się ze swoim nauczycielem myślą, która jest niezgodna ze świętym celem, jaki oboje wyznaczyli dla swojej relacji („magiczną myślą”), a nauczyciel wpada w złość. Pytanie brzmi: dlaczego się złości? Na pierwszy rzut oka wydaje się to dość łatwe do wyjaśnienia: nauczyciel jest zły, ponieważ uczeń zawodzi. Jednak zgodnie z Podręcznikiem (patrz M-17.5-7) tak naprawdę dzieje się tak, że dzielenie się myślą przez ucznia aktywuje potężny, nieświadomy konflikt, który wygląda mniej więcej tak:
Nauczycielka myśli, że oddzieliła się od Boga, że jest straszliwie winna i że Bóg chce ją zabić za jej występek przeciwko Niemu. Cały ten scenariusz to magiczna myśl, bo jest niemożliwy, ale nauczyciel naprawdę w to wierzy. Ta sytuacja jest tak przerażająca, że nauczyciel próbuje ją „rozwiązać”, uciekając się do innej magicznej myśli: zapomnieć o całej przerażającej sytuacji, chowając ją głęboko w nieświadomości. To rozwiązanie działa wystarczająco dobrze przez większość czasu, ale potem pojawia się ten uczeń ze swoją magiczną myślą. Magiczna myśl ucznia wyzwala w nauczycielce wspomnienie całego przerażającego scenariusza, który wyrzuciła z głowy za pomocą swoich magicznych myśli. To właśnie napędza gniewną reakcję nauczycielki: „Wyrzuciłam to wszystko bezpiecznie z głowy, a ty znowu to mieszasz, ty głupku!”. Kto by się spodziewał, że coś takiego się dzieje?
Drugi przykład dotyczy eksperymentu z chusteczkami antyseptycznymi. Wspomniałem powyżej, że mamy nieświadomy popęd do gromadzenia poczucia winy, ale jednocześnie popęd do utrzymywania go poza świadomością, jak widzieliśmy w poprzednim przykładzie. Jednym ze sposobów, w jaki to robimy, jest „odpokutowanie” za nie dobrymi uczynkami: Każdy z nas „liczy 'dobro’, by odpuścić… 'zło’” (T-31.VII.1:6). Kilka pouczających przykładów tego znajduje się w długiej dyskusji Jezusa z czasów Helen i Billa, zapisanej w książce Kena Wapnicka „ Absence from Felicity” (s. 253–258). Cała dyskusja jest długa i skomplikowana, ale stale pojawia się temat nieświadomych prób odpokutowania złych myśli i zachowań dobrymi uczynkami. Bill próbował odpokutować swoją irytację na kogoś (co sprawiło, że nie jechał z nią taksówką), proponując później taksówkę komuś innemu. Bill również próbował odpokutować swoje przewinienia, kserując notatki Jezusa. Próbował odpokutować swoją nieuprzejmą odpowiedź na zaproszenie na lunch, idąc na lunch i okazując pozorną uprzejmość. Helen nie zrobiła nic lepszego. Przez cały dzień była zła z różnych powodów i odpokutowała na swój własny sposób. Próbowała odpokutować swój nieuprzejmy akt pisania notatek Jezusa w obecności męża, zmieniając jego imię w notatkach – magiczna próba powstrzymania jej atakujących myśli przed „znalezieniem” go. Próbowała odpokutować swój gniew na Billa, modląc się za niego do Jezusa, ale jej modlitwa „skończyła się źle”, ponieważ była naznaczona jej wcześniejszymi błędami.
Ironią losu było to, że wszystkie te próby zadośćuczynienia (z wyjątkiem modlitwy Helen, która byłaby pomocna przy odpowiednim nastawieniu) były w rzeczywistości kontrproduktywne. Sprzeciwiały się wskazówkom Jezusa i były po prostu różnymi formami ataku, które w rzeczywistości potęgowały poczucie winy Helen i Billa, choć zdawały się je łagodzić. Były niemal tak skuteczne, jak użycie chusteczki antyseptycznej do oczyszczenia sumienia.
To wszystko brzmi bardzo przygnębiająco i nasuwa pytanie: Czy istnieje jakieś wyjście? Czy będziemy na zawsze zniewoleni przez tę mroczną nieświadomość, czy też możemy użyć naszej świadomości, aby znaleźć wyjście? Naukowcy prowadzący tego rodzaju badania są pełni nadziei. Roy Baumeister z Florida State University twierdzi, że te badania „nie dowodzą, że świadomość nigdy nic nie robi”. Bargh zwraca uwagę, że efekt „torowania” przez zdarzenia zewnętrzne nie działa, jeśli jesteśmy go świadomi. I jest oczywiste, że ludzie naprawdę mogą zmienić głęboko zakorzenione wzorce nawyków poprzez trening świadomego umysłu. Sukces wszystkiego, od metod rzucania palenia po światowe dyscypliny duchowe, o tym świadczy.
To właśnie ten trening świadomego umysłu oferuje nam Kurs Cudów . Pozwala nam on „rozproszyć iluzje… patrząc na nie bezpośrednio, bez ich ochrony” (T-11.V.2:2). Dzięki pracy z Kursem możemy sprowadzić mrok naszych nieświadomych przekonań i motywacji na światło, które je rozproszy. Ostatecznie Tym, który naprawdę troszczy się o umysł, jest Bóg. A jeśli otworzymy na Niego nasze umysły, On oczyści naszą nieświadomą ciemność i uniesie nas ku wiecznemu i w pełni świadomemu światłu Swojej Miłości.
Źródło materiału, który skomentowano: Who’s Minding the Mind?
————————————
[Uwaga: fragmenty ACIM cytowane w tym artykule odnoszą się do wydania Fundacji na rzecz Wewnętrznego Spokoju (FIP).]
