Słownik terminów
z Kursu Cudów
Niniejszy słownik terminów Kursu, opracowany przez Roberta Perry’ego, ma na celu wyjaśnienie szczególnego znaczenia, jakie Kurs nadaje znanym słowom, takim jak Bóg, przebaczenie i cud. W stosownych przypadkach obok znaczenia Kursu podano definicję konwencjonalną i/lub tradycyjne chrześcijańskie znaczenie. Słownik ten jest oparty na wydaniu Kursu Cudów wydanym przez Fundację Inner Peace.
Pomocne duchy pochodzące od Boga, których zadaniem jest chronić nasz umysł przed ego i oświetlać nam drogę do domu. Często ukazywani są jako ci, którzy towarzyszą, chronią i pielęgnują narodziny Chrystusa w nas. Ich funkcja pomocy jest bardzo podobna do funkcji Ducha Świętego, co sugeruje, że aniołowie mogą być po prostu przedłużeniem lub aspektem Ducha Świętego.
zob. CE W-183.2:2
Wyraz gniewu, będący próbą ukarania innych za ich grzechy oraz obrony siebie przed ich atakiem. Jego prawdziwym skutkiem jest wina i lęk przed odwetem. Jest podstawowym przejawem ego. Zaciemnia świadomość Nieba i jest przyczyną całego naszego doświadczenia bycia atakowanym.
Atak istnieje najpierw na poziomie myśli (zob. myśli o ataku), z którego może również przejawiać się fizycznie. Jest jednym z głównych celów, jakie ego widzi w ciele — ponieważ tylko ciała mogą faktycznie atakować — a ten cel jest źródłem chorób fizycznych.
Jednakże atak nie jest rzeczywisty. Umysły nie mogą atakować siebie nawzajem, ponieważ są połączone. I umysłów nie można zaatakować, gdyż nie można ich prawdziwie zranić.
Dlatego, jako że atak jest nierzeczywisty, nigdy nie jest grzechem. Jest jedynie wołaniem o miłość.
Ten, który jest taki jak ty i dzieli z tobą tego samego Ojca. Wszyscy członkowie Synostwa, obejmującego wszystkie żywe istoty, są braćmi. Czasami odnosi się to słowo szczególnie do naszego partnera w świętym związku, zwłaszcza w rozdziałach 17–22 Tekstu. Używając słowa „brat”, Kurs napełnia tradycyjne określenie, odnoszące się jedynie do męskiego rodzeństwa, głęboką i nietradycyjną treścią, obejmującą całą rzeczywistość (zob. on, jego). Termin „brat” w Kursie oznacza, że pod powierzchnią naszych pozornych różnic płci, kultury, wieku, statusu, a nawet gatunku, wszyscy jesteśmy absolutnie tacy sami. Oznacza również, że pod wszystkimi naszymi ziemskimi relacjami – rodziców, dzieci, wrogów czy obcych – naprawdę jesteśmy jedynie braćmi, równym potomstwem tego samego Ojca. „…przyszedłeś tylko w jednym celu: byś nauczył się kochać swego brata miłością braterską. A jako brat, musi mieć on tego samego Ojca co ty, ponieważ w prawdzie jest taki jak ty” (CE T-31.II.11:5-6).
Tradycyjnie: stan, w którym nie ma się żadnych środków obrony przed atakiem, a więc jest się całkowicie narażonym na zranienie.
W Kursie Cudów: postawa i reakcja wynikająca z uświadomienia sobie, że nie można cię zaatakować ani zranić, ponieważ jesteś niepodatny na atak. Prawdziwa bezbronność wypływa z mocy i prowadzi do bezpieczeństwa. Paradoksalnie to obrona czyni cię podatnym na atak, ponieważ potwierdza, że atak jest rzeczywisty, a ty jesteś wrażliwy.
zob. obrona, niepodatność na atak; CE W-153, CE M-4.VI
Senna symbolika ego; fizyczna ściana otaczająca umysł, odzwierciedlająca jego mentalną barierę; złudne więzienie, które wydaje się utrzymywać umysł w oddzieleniu od wszystkiego innego.
Ego stworzyło ciało jako dowód, że naprawdę jesteśmy odrębni, i że nasza odrębność jest poza naszą możliwością wyboru, ponieważ została wymuszona przez obiektywną ścianę z ciała. W rezultacie, w głębi duszy nienawidzimy ciała, obwiniając je za cały ból, jaki niesie oddzielenie. Nienawidzimy go również dlatego, że uważamy, iż nie jest wystarczająco dobre, by być naszym domem.
Ego używa ciała jako narzędzia do umacniania samego siebie. Czyni to, wykorzystując ciało do atakowania innych i do poszukiwania fizycznych przyjemności. Ozdabia ciało, aby poczuć się wyjątkowe (zob. wyjątkowość) i by przyciągać wyjątkowych partnerów miłości (zob. wyjątkowe związki). Używa choroby, starzenia się i śmierci ciała, by „udowodnić” nam, że jesteśmy słabi i winni, a Bóg nie żyje.
Duch Święty widzi ciało jako neutralne, pozbawione władzy nad umysłem. Postrzega je jako środek, nie cel, „środek komunikacji” (CE T-6.VII.A.3:3, CE T-8.VI.2:1, CE T-17.III.7:1; zob. CE T-8.VI), narzędzie służące do dotarcia do naszych braci z miłością, przebaczeniem i uzdrowieniem. W ten sposób ciało może być tutaj użytecznym narzędziem.
Jednak ponieważ jest złudzeniem, gdy przebudzimy się w Niebie, zniknie, ponieważ w Niebie nie istnieje żadna forma.
W chrześcijaństwie: Jezus, który był Chrystusem, Synem Bożym.
W Kursie Cudów: rozszerzenie Boga, Jego jedyny Syn i jedyne stworzenie. Nasza prawdziwa Tożsamość; jedno Ja, które jest współdzielone przez wszystkich członków lub części Synostwa (zob. CE T-15.V.11:2). Drugi Członek Trójcy; Duch Święty przebywa w Chrystusie, tak jak Chrystus przebywa w Bogu (zob. CE W-WI.6.3:1). Nie odnosi się do Jezusa, który jest jedynie jednym z tych członków, tym, który pamięta naszą wspólną Tożsamość. Chrystus jest całkowicie jednym z Bogiem, nie do odróżnienia od Boga i wiecznie przebudzony w Bogu. Nie może spać (zob. CE T-12.IX.6:2).
zob. Syn Boży; CE T-11.IV.6:7-7:4
Metafora gęstej, chaotycznej masy szalonych myśli, w dużej mierze nieświadomych, które zasłaniają naszą świadomość przed światłem naszej prawdziwej natury, choć same nie mają żadnej rzeczywistej substancji. Często nazywane są „ciemnymi chmurami” lub „chmurami winy”, ponieważ są utkane z winy. Odnoszą się także do przedmiotów i zdarzeń tego świata, które w rzeczywistości nie są niczym innym, jak tą samą masą myśli w naszych umysłach.
zob. CE T-18.VIII.7-9:5, CE W-41.4, CE W-69.4-8
Całe życie poświęcamy na dostosowywanie się do świata i jego oczekiwań, stopniowo kształtując i dopracowując obraz siebie, który pasuje do jego wizji nas samych, tak by się nie wyróżniać (zob. koncepcja siebie). Świat nosi w sobie obraz nas, w którym naszą rolą jest spełniać jego wymagania i akceptować jego osądy. Dostosowanie się do tego obrazu wydaje się konieczne, ponieważ świat jawi się jako coś większego od nas.
Nie zdajemy sobie sprawy, że to nasze ego stworzyło świat, celowo tak, by mógł on utrzymać ten właśnie obraz nas, zmuszając nas do przyjęcia go jako własnego. W rzeczywistości musimy odmówić dostosowywania się do tego, co świat mówi, że jesteśmy. Innymi słowy, ostatnią rzeczą, do której powinniśmy dążyć, jest bycie „dobrze przystosowanym”. Zamiast dostosowywać się do świata, mamy po prostu spojrzeć wprost na rzeczywistość, do której nie musimy się dostosowywać, bo dostosowanie zakłada konieczność dopasowania dwóch rzeczy, które się nie zgadzają. Tymczasem my i rzeczywistość jesteśmy z natury doskonale zgodni.
zob. CE T-20.III
Tradycyjnie: nadprzyrodzona istota sprzeciwiająca się Bogu i będąca przyczyną wszelkiego zła na świecie.
W Kursie Cudów: ego – ja, które sami uczyniliśmy (i które uważamy za siebie), sprzeciwiające się Bogu i będące jedyną przyczyną wszelkiego cierpienia i „zła”.
zob. CE T-3.XI.4:1-5, CE T-3.XI.9
Emocja, która wypływa z potępienia — z osądu, że ktoś nie spełnia roli, jaką mu wyznaczyłeś, i że cię atakuje; z postrzegania, iż ta osoba zgrzeszyła i powinna czuć się winna. Gniew wyraża się jako atak, prowadzi do poczucia winy, a w końcu do lęku przed karą. Ten lęk przed zewnętrznym atakiem wydaje się uzasadniać dalszy gniew (zob. CE W-153.2:1–2), i cykl zaczyna się od nowa.
Gniew rodzi winę i lęk, ponieważ pochodzi z nieświadomego przywiązania do winy i lęku. Za łagodnym rozdrażnieniem, gniewem wobec określonych sytuacji czy wobec pewnych cech u innych ludzi, kryje się intensywna, całkowita i bezosobowa furia (zob. CE W-21.2–5).
„Gniew nigdy nie jest usprawiedliwiony” (CE T-30.VII.1:1; zob. CE M-17.8:6). Nawet zniszczenie ciała nie usprawiedliwia gniewu, gdyż ciało nie jest rzeczywiste. Tego nauczał Jezus poprzez ukrzyżowanie (zob. CE T-6.I.8–9:2).
Gniew niweczy twoją pomocność, przesłania pokój Boży i jest pewnym znakiem, że twoje myślenie kierowane jest przez ego.
Najważniejszą lekcją nauczyciela Bożego jest nauczyć się, jak odpowiadać bez gniewu na egotyczne myśli swojego ucznia (zob. CE M-17.4).
zob. myśli o ataku; CE T-15.VII.10:3–4; CE T-30.VII.1:1; CE W-192.9:3–4
To, co jest, „substancja” lub sama istota, z której coś jest uczynione, prawdziwa esencja rzeczy. Całe istnienie jest w Bogu, który stworzył nas, dzieląc się z nami Swoim Istnieniem. Nasze istnienie jest więc czystym duchem, bez formy i bez granic. Istnienie jest absolutnie niezmienne i pewne, spokojne i niewzruszone. Jednocześnie jednak istnienie jest z natury relacyjne. Z samej swej istoty musi dawać, rozszerzać się na zewnątrz. Oddaje siebie w całości w każdym momencie, przez co stale pomnaża swoją pełnię. Istnienie jest więc zarazem statyczne (niezmienne) i dynamiczne (rozszerzające się i wzrastające). Można powiedzieć, że jest statycznie dynamiczne. To przykład zaniku konwencjonalnych przeciwieństw, jaki zachodzi w stanie istnienia. Innym przykładem jest to, że w tym stanie posiadanie i istnienie nie różnią się od siebie, to, co mamy, jest tym, czym jesteśmy (zob. posiadanie/istnienie).
Tradycyjnie: wymiana informacji między umysłami za pomocą systemu zewnętrznych symboli, takich jak słowa.
W Kursie Cudów: bezpośrednie połączenie umysłów poprzez rozszerzenie jednego umysłu na drugi. „Komunikacja kończy oddzielenie” (CE T-8.VI.4:3). Tradycyjna komunikacja jest w rzeczywistości pseudo komunikacją, zaprojektowaną po to, by zakłócać prawdziwą komunikację.
- W Niebie komunikacja jest bezpośrednim, niesymbolicznym i bez mediacyjnym dzieleniem się wiedzą między wszystkimi umysłami. Jest także środkiem, poprzez który dokonuje się stwarzanie (zob. rozszerzanie).
- Oddzielenie było zakłóceniem komunikacji. To jedyny cel ego we wszystkim, co czyni. Ego wynalazło ciała i język ludzki po to, by nie komunikować się, jednocześnie stwarzając pozory komunikacji.
- Duch Święty jest „nieprzerwanym łącznikiem komunikacyjnym między Bogiem a Jego oddzielonymi Synami” (CE C-5.3:1). Nie istnieje żadna komunikacja między ego a Duchem Świętym.
- Duch Święty prowadzi nas do ponownego ustanowienia komunikacji z naszymi braćmi poprzez porzucenie blokad wobec jednoczenia się (zob. przebaczenie), a tym samym doświadczenie naszej jedności.
- Duch Święty postrzega ciało wyłącznie jako narzędzie komunikacji. Jest to tymczasowe urządzenie komunikacyjne, potrzebne, dopóki nasze widzenie pozostaje przyćmione (zob. CE M-12.3:3-8). Staje się niepotrzebne, gdy nasz umysł nauczy się, że może komunikować się bezpośrednio, bez jego pośrednictwa (zob. CE T-15.XI.4:2).
- Święta chwila jest czasem, w którym dajemy i otrzymujemy komunikację.
- Objawienie jest bezpośrednią komunikacją od Boga, której możemy doświadczyć w tym świecie.
zob. CE T-4.X.4:3-6, CE T-15.IV.8, CE T-15.XI.4, CE T-18.VI.9:1-6
W chrześcijaństwie: sakrament, w którym spożywa się chleb i wino jako symbole ciała i krwi Jezusa, na pamiątkę Jego śmierci za nasze grzechy na krzyżu.
W Kursie Cudów: komunikacja, zjednoczenie lub dzielenie się umysłami. Jezus stwierdza, że nie podzieliłby się z nami swoim ciałem, ponieważ było ono bez znaczenia, oraz że Jego śmierć nie była zapłatą za grzech (zob. ukrzyżowanie i pokuta). Mówi jednak, że podzieli się z nami swoim umysłem – w świętej chwili i w świętym związku.
zob. CE T-7.IV.14, CE T-19.IV.A.18-B.3:1
Trzytomowa księga stanowiąca ścieżkę duchową. Jej pełny tytuł, Kurs Cudów, można oddać jako: program nauki przebudzenia do Boga poprzez przyjęcie i rozszerzanie uzdrowienia postrzegania (zob. cuda).
W licznych odniesieniach do samego siebie Kurs podkreśla następujące główne idee:
- Celem Kursu jest nauczyć nas pamiętać, kim naprawdę jesteśmy; uwolnić się od lęku i osiągnąć całkowity pokój umysłu; doprowadzić nas do stanu doskonałego uzdrowienia, który bezpośrednio poprzedza przebudzenie do poznania i Nieba (zob. ostatni krok). Dokonuje tego nie przez zmianę naszego zewnętrznego życia ani przez intelektualne rozważania, lecz poprzez trening umysłu, prowadząc nas ku całkowitemu odwróceniu sposobu myślenia (zob. CE M-24.4:1).
- Kurs jest skuteczny i możliwy do zastosowania. Jest prosty, bezpośredni, całkowicie jasny, łatwy i spójny (zob. CE T-20.VII.1:3). Wymaga bardzo niewiele, a daje wszystko. Można się go nauczyć, można się go nauczyć natychmiast i nie może się nie udać.
- Wydaje się, że Kurs nie działa – że jest zbyt ogólny (zob. CE T-11.IX.4:1-4), że wymaga poświęcenia wszystkiego, co cenimy, i że jest zbyt trudny do nauki. Tak się jednak wydaje tylko dlatego, że nasze ego walczy z Kursem: błędnie go interpretuje, próbuje go podważyć i nie stosuje jego nauk. Boimy się Kursu, ponieważ działa – ponieważ oferuje szczęście, niewinność, miłość i Boga. To, czego najbardziej pragniemy, jest jednocześnie tym, czego najbardziej się boimy. Jeśli po prostu zrobimy to, co Kurs mówi, przekonamy się, że działa, i zyskamy motywację, by podążać za nim do końca.
zob. program nauczania, „Syn Boży jest niewinny„, system myślenia; CE In, CE C-In
Most, który rozciąga się pomiędzy naszą świadomością a Bogiem, pomiędzy iluzjami a prawdą, postrzeganiem a wiedzą. Ten most opisywany jest jako Duch Święty, wizja Chrystusa, pokój i przebaczenie, między innymi. Mówi się, że jest budowany przez nas, a także przez Boga. Dosłownie jest to przejście w naszym sposobie postrzegania rzeczywistości (zob. CE T-16.VI.7:1). Opisywany jest zarówno jako przejście do prawdziwego postrzegania, jak i jako przejście do wiedzy, jako ostatni krok, w którym Bóg sam przekroczy tę przepaść.
zob. CE T-16.III.7:9-8, CE T-16.VI, CE T-17.II.2, CE T-28.III.5:3-6
Myśli gniewu — źródło całego naszego postrzegania świata. Podtrzymujemy w sobie myśli o ataku, następnie rzutujemy je na świat (zob. projekcja), a potem interpretujemy świat jako chcący mścić się na nas za nasz atak na niego.
Termin występujący wyłącznie w Książce Ćwiczeń.
zob. CE W-22.1
Tradycyjnie: Podwyższona struktura, na której dokonuje się aktów czci lub ofiary wobec bóstwa.
W Kursie Cudów: Wewnętrzny ołtarz, a nie zewnętrzny. To miejsce w twoim umyśle, które zawiera to, czemu jesteś oddany, co czcisz, co uznajesz za święte. „Ten ołtarz nie jest rzeczą; jest oddaniem.” (CE T-5.III.7:4).
Na swoim wewnętrznym ołtarzu złożyłeś bożki ego i oddawałeś im cześć, lecz to Bóg naprawdę należy do twego ołtarza — i to On rzeczywiście tam jest.
Czasem mówi się o jednym ołtarzu, który jest (tylko pozornie) zbezczeszczony; czasem o dwóch ołtarzach — jednym dla ego i jednym dla Boga.
zob. CE T-5.III.7:2–6; CE T-11.VII.5:1–2
- Nasza fizyczna obrona przed zewnętrznymi atakami. Ta strategia przynosi odwrotny skutek, ponieważ potwierdza, że ataki są rzeczywiste i że można nas zranić (zob. CE W-153.1-5). Co więcej, sama idea samoobrony jest jedynie usprawiedliwieniem dla ataku, a zatem prowadzi do winy (zob. atak).
- Blisko związany z tą zewnętrzną obroną jest system obron psychologicznych ego (najważniejszą z nich jest projekcja), który również obraca się przeciwko nam, ponieważ podobnie jak fizyczna obrona potwierdza rzeczywistość tego, przed czym się broni – wewnętrznej winy.
- Prawdziwym celem ego stojącym za tymi obronami jest właśnie to, co one czynią: wzmacnianie rzeczywistości zewnętrznego ataku i wewnętrznej winy. Wzmacniając nasz lęk i winę, ego broni swojej własnej „rzeczywistości” i w ten sposób broni się przed Bogiem.
- Aby jednak utrzymać naszą lojalność – by bronić się przed odrzuceniem – ego musi także oferować nam „dary”. Jego główną obroną w tym sensie (i jego najbardziej wychwalanym „darem”) jest związek wyjątkowy (zob. CE T-17.IV.5-6:1).
- Pokuta również jest obroną – taką, która nie atakuje i nie uznaje za rzeczywistego tego, przed czym broni (zob. CE T-2.V.1-2). Chroni nas przed iluzjami, ukazując ich nierzeczywistość.
zob. zaprzeczanie
Pragnienie ego dotyczące winy — nieświadoma motywacja stojąca za wszystkim, co ego czyni, włącznie z jego używaniem ciała. Wina jest jedyną potrzebą ego (zob. CE T-15.VII.10:5). Ego uważa winę za atrakcyjną, ponieważ wina je podtrzymuje, potwierdzając jego fundament grzechu i wytwarzając jego istotę — lęk. Pociąg do winy sprawia, że Bóg i miłość wydają się odpychające.
Ponieważ wina jest dla nas nie do zniesienia, ego obiecuje nas od niej uwolnić, lecz czyni to w sposób, który faktycznie ją utrzymuje i potęguje (zob. CE T-15.VII.4:1). Na przykład ego nakłania nas, byśmy łagodzili poczucie winy poprzez atakowanie innych, rzutowanie winy na nich i doszukiwanie się w nich grzechu. Gdybyśmy tylko uświadomili sobie, że takie działania jedynie zwiększają winę, natychmiast byśmy je porzucili. Dlatego musimy przyjrzeć się naszemu nieświadomemu pociągowi do winy (zob. CE T-15.VII.3).
Rozwiązaniem pociągu do winy jest święta chwila.
Znaczenie pierwotne: pojednać, uczynić jednym — a więc odnosi się do przywracania jedności (at-one-ment), a nie do samego stanu jedności. W szczególności oznacza pojednanie Boga i Jego dzieci, dokonane poprzez usunięcie tego, co spowodowało rozdzielenie — czyli grzechów dzieci.
Tradycyjnie: grzechy zostają zgładzone przez zapłatę za nie; w chrześcijaństwie — przez to, że Jezus zapłacił za nie na krzyżu.
W Kursie Cudów: grzechy zostają zgładzone poprzez uświadomienie sobie, że nigdy nie były prawdziwe, a zatem rozdzielenie z Bogiem nigdy nie miało miejsca. Dlatego w Kursie mówi się, że Pokuta usuwa błędy (zamiast grzechów), koryguje postrzeganie (zamiast naprawiać zepsutą duszę) i unieważnia przeszłe błędy (zamiast za nie płacić).
„Dzieje się to poprzez twoje przyjęcie Pokuty, które stawia cię w pozycji, byś mógł uświadomić sobie, że twoje własne błędy nigdy naprawdę się nie wydarzyły.” (CE T-2.II.16:4)
Ujmując prosto — Pokuta usuwa to, co wydaje się stać między nami a Bogiem, poprzez poznanie, że nic w rzeczywistości nas nie oddziela.
Jezus uczynił tę zasadę dla nas dostępną poprzez swoje zmartwychwstanie, a nie poprzez ukrzyżowanie (zmartwychwstanie jest w Kursie niekiedy nazywane Pokutą — zob. CE T-3.III.8:3 — w przeciwieństwie do chrześcijaństwa, które utożsamia Pokutę z ukrzyżowaniem).
To właśnie dzięki temu Jezus został tym, który kieruje Pokutą.
Pokuta jest jednym z głównych pojęć Kursu Cudów i ma wiele aspektów:
- Jest zasadą: że oddzielenie (czy upadek) nigdy naprawdę nie miało miejsca (zob. CE T-6.III.5:5). W tym sensie stanowi ostateczną lekcję.
- Jest mocą, która — gdy ją przyjmujemy — wchodzi w nasz umysł i uzdrawia nasze myślenie (zob. CE T-1.37:2; CE T-14.X.4:2). Cud jest zatem wyrazem Pokuty.
- Jest planem powrotu wszystkich Bożych synów (zob. plan zbawienia) — planem opartym na zasadzie Pokuty.
- Jest procesem, w którym Synostwo stopniowo zbliża się ku ostatecznemu zjednoczeniu z Bogiem (zob. CE T-1.24.2:1).
- Jest celem, ku któremu zmierzają zarówno plan, jak i proces (zob. CE T-2.V.7:4).
zob. zbawienie; zob. przyjęcie Pokuty dla siebie
Zewnętrzna lub widzialna forma rzeczy. Wszyscy wiemy, że pozory mogą mylić, lecz Kurs Cudów naucza, że pozory są z natury zwodnicze — nigdy nie są prawdziwe (choć niektóre mogą bardziej odzwierciedlać prawdę, jak na przykład fizyczne uzdrowienie będące skutkiem cudu).
Pozory są formami podlegającymi nieustannej zmianie, podczas gdy prawda jest bez formy i poza wszelką zmianą. Naszym zadaniem jest widzieć poza pozorami — dostrzegać prawdę, która się za nimi kryje. Każdy pozór, niezależnie od tego, jak bardzo wydaje się bolesny czy dramatyczny, może zostać pominięty.
Kiedy spoglądamy poza pozory, przywołujemy cud, który może uzdrowić wszelkie chore przejawy, bez względu na to, jak skrajne mogą się wydawać. Jednak jeśli wierzymy, że pewne pozory mogą nam coś dać (a to kolejna forma ich zwodniczości, gdyż obiecują to, czego nie mogą dostarczyć), wtedy uznamy je za rzeczywiste i niemożliwe do pominięcia — a to ograniczy moc cudu, by je uzdrowić.
zob. CE T-30.V.5–6; CE T-30.IX.1–3
Tradycyjnie: Nasz problem z tym, że inni ludzie sprawują nad nami władzę, wynikający z naszego pragnienia samostanowienia.
W Kursie Cudów: Naszym problemem jest fakt, że Bóg jest naszym Autorem, oraz nasza próba, by stać się autorami samych siebie – by przywłaszczyć sobie Bożą moc, tron, miejsce lub funkcję. Ta próba, w którą uwierzyliśmy tak poważnie, jakby naprawdę zaatakowała lub zabiła Boga, jest ukrytym źródłem wszelkiej winy. W akcie oddzielenia odrzuciliśmy Jego rolę Stwórcy i próbowaliśmy być stwórcami zamiast Niego. Próbowaliśmy stworzyć własne „ja”, a nawet stworzyć Boga (zob. CE T-21.II.10:4). Jednak udało nam się jedynie uczynić wizerunek siebie – ego. Teraz wierzymy, że możemy zmieniać samych siebie (forma samozaprzeczenia się poprzez tworzenie siebie na nowo) przez modyfikowanie tego wizerunku. Zwyczajny problem z autorytetem wynika z rzutowania tego przekonania (o samostworzeniu) na drugiego człowieka, co prowadzi do lęku, że ktoś inny może odebrać nam naszą funkcję tworzenia siebie i może sprawować nad nami moc stwórczą – zmieniać nas wbrew naszej woli. Jednak wszystko to jest złudzeniem. Ponieważ nie jesteśmy autorami samych siebie, nie mamy władzy nad tym, kim jesteśmy – i nie mają jej również inni. Nie przywłaszczyliśmy sobie Bożej mocy i nie mamy powodu, by czuć winę (zob. jestem taki, jakim stworzył mnie Bóg).
zob. CE T-4.II.1–2, CE T-3.X.8–9:5, CE T-11.I.2
Zniekształcone użycie rozszerzania przez ego, które zdaje się odwracać przyczynę i skutek. Jest główną obroną oddzielenia — tym, co je podtrzymuje (zob. CE T-6.II.3:3–4).
W rozszerzaniu idea wychodzi z naszego umysłu, nie opuszczając go, dzięki czemu łączy nasz umysł z umysłami, do których jest kierowana. W projekcji natomiast próbujemy wyrzucić ideę z umysłu na rzekomo zewnętrzny świat. Sprawia to, że dana myśl wydaje się być na zewnątrz nas, a nie w nas. Kiedy znajduje się „na zewnątrz”, zdaje się być obiektywnie rzeczywista — nie jako nasz własny skutek, lecz jako niezależna przyczyna posiadająca władzę nad nami. W ten sposób ból, który zadaliśmy sobie sami, teraz wydaje się zadany nam przez innych (zob. CE T-7.VI.9–10).
Projekcja maskuje prawo, które w rzeczywistości stosuje: że to nasze własne myśli powodują nasze postrzeganie i doświadczenie (zob. projekcja tworzy postrzeganie).
W akcie oddzielenia rzutowaliśmy na zewnątrz wiarę w odrębność — i w ten sposób powstał świat. Świat oddzielenia zaczął się wydawać obiektywną, rzeczywistą przyczyną mającą władzę nad nami, zamiast być naszym własnym złudnym wytworem (zob. CE T-18.I.5–7:3).
Obecnie używamy projekcji, by wyrzucać na zewnątrz nasze poczucie winy. Przybiera to formę obwiniania innych. Jednak prowadzi to jedynie do większego poczucia winy i wytwarza postrzeganie, w którym świat zdaje się być gotów mścić się na nas za nasz atak na niego (zob. CE W-22.1). Innymi słowy, boimy się, że nasze projekcje powrócą do naszego umysłu (zob. CE T-7.VII.2–4). Projekcja jest więc narzędziem ego nie po to, by nas od winy uwolnić, lecz by ją spotęgować i wzmóc lęk.
Postacie, które widzimy w świecie — określane w Kursie Cudów jako postacie ze snu — zdają się działać niezależnie od nas, a często przeciwko naszym interesom. W rzeczywistości ożywiają je nasze własne wyparte myśli, których nie chcemy uznać za swoje, woląc widzieć je jako coś zewnętrznego wobec nas, co działa na nas.
Projekcja rodzi nasz lęk przed Bogiem (wraz z pokrewnymi wierzeniami, jak tradycyjna interpretacja ukrzyżowania; zob. CE T-3.III.6:1). Rzutujemy na Boga nasze przekonanie o winie, przez co wydaje się, że On również wierzy w naszą winę i chce nas za nią ukarać. Wierzymy, że dokonuje tego poprzez ataki i nieszczęścia, jakie zsyła na nas świat (zob. CE W-153.7:3).
Nauka Kursu o postrzeganiu, będąca odwróceniem powszechnego przekonania, że nasze postrzeganie jest spowodowane czynnikami zewnętrznymi. Zewnętrzne obiekty zdają się przesyłać informacje przez nasze zmysły do mózgu, co pozornie powoduje ich postrzeganie. Jednak nasze postrzeganie pochodzi z wnętrza. Z biegiem czasu tworzymy w sobie przekonania na temat rzeczywistości. Te przekonania kierują naszą uwagą, sprawiając, że nasze oczy wyszukują to, co pasuje do już istniejących kategorii (zob. CE M-8.4). Gdy już to znajdziemy, nasze przekonania kierują interpretacją tego, co widzimy, a te interpretacje stanowią nasze postrzeganie (zob. CE T-11.VII.1-3). Nasze postrzeganie jest więc projekcją naszych przekonań, dokonywaną poprzez wybiórczą uwagę i subiektywną interpretację. W rezultacie to, co widzimy, jest jedynie lustrem — odbiciem naszego stanu umysłu.
zob. percepcja, projekcja; CE T-13.V.3:5, CE T-21.I.1:1
Przyjęcie uzdrowienia własnego myślenia, otwarcie się na prawomyślność (choćby na krótki moment), co prowadzi bezpośrednio i automatycznie do szerzenia uzdrowienia innym. Przyjęcie uzdrowienia jest warunkiem jego dawania, gdyż aby móc dawać, trzeba najpierw mieć. To przyjęcie jest jedyną odpowiedzialnością cudotwórcy, ponieważ kiedy Pokuta zostaje wpuszczona do umysłu, rozszerza się automatycznie przez niego i przynosi cuda innym — o ile nie zostanie przez nas zablokowana. Dlatego ta idea, zamiast sugerować obojętność wobec innych, pokazuje, jak możemy być im prawdziwie pomocni. Pokutę można przyjąć poprzez zmianę postrzegania siebie lub innych, jak również przez zjednoczenie się z partnerem w świętym związku.
(zob. CE T-22.VIII.4:4–5:3; CE T-2.VIII.5:1; CE M-7.3:2–6)
Wydobywanie naszych mrocznych, skrywanych, egotycznych przekonań z nieświadomości do pełnej świadomości, aby spotkały się ze światłem Ducha Świętego, światłem rozumu. Tam nasze iluzje zostaną rozproszone, ponieważ światło automatycznie rozprasza ciemność (zob. CE T-2.III.2:3). „Przynieść do” oznacza „widzieć z perspektywy” lub „widzieć w świetle” – innymi słowy, to, do czego coś zostaje „przyniesione” (prawda, światło), ma władzę nad tym, co zostało „przyniesione” (iluzje, ciemność), władzę, by zdefiniować to w swoim świetle. Przynieśliśmy prawdę do iluzji – widzieliśmy prawdę z perspektywy iluzji (zob. CE W-107.5:4-5). Teraz musimy to odwrócić. Naszym zadaniem nie jest przynoszenie światła, co sugerowałoby, że jesteśmy od światła oddzieleni i że to od nas zależy jego wytworzenie lub zasłużenie na nie. Naszym zadaniem jest po prostu przynieść naszą ciemność Duchowi Świętemu, a to On przynosi światło. Ukryliśmy ciemność ego za murami zaprzeczenia, które Kurs opisuje metaforycznie jako ciemne drzwi w naszym umyśle, strzeżone przez strażników ciemności (zob. CE T-14.VIII.2:5, CE T-14.VIII.8:4). Ponieważ ciemność znika automatycznie w świetle, nie nasza ciemność oddziela nas od Boga, lecz sam akt ukrywania jej za tymi drzwiami. Gdy już przyniesiemy ją do światła, możemy wypełnić naszą funkcję przynoszenia światła do ciemności świata, tak jak czyni to Duch Święty (zob. CE T-18.III.8:1-3).
zob. CE T-14.IX.8:1-11, CE T-14.X.1-3, CE T-14.VIII.4
Przyczyna i skutek
Podstawowe prawo umysłu, prawo rozszerzania, w którym przyczyna rozszerza samą siebie na zewnątrz w formie skutków będących jej podobieństwem. Poprzez wywoływanie skutków przyczyna zostaje potwierdzona jako realna i się rozszerza. Zmiana może być wprowadzona jedynie na poziomie przyczyny, nie skutku. Skutki nie mogą odwrócić się i stworzyć swojej przyczyny, jak twierdzi ego.
- Bóg jest Przyczyną, a Jego Syn jest Jego Skutkiem (zob. CE T-2.XI.9:4).
- Ego jednak próbowało odwrócić skutek i Przyczynę, twierdząc, że ty – skutek – jesteś własną przyczyną, a Bóg jest w rzeczywistości twoim skutkiem (zob. problem z autorytetem).
- Świat zewnętrzny jest jedynie skutkiem twojego umysłu. Jedyne znaczące uzdrowienie polega więc na uzdrowieniu przyczyny, na zmianie twojego umysłu.
- Ego ponownie próbuje odwrócić skutek i przyczynę, mówiąc ci, że świat i ciało są twoją przyczyną, a ty jesteś ich skutkiem (zob. projekcja). W ten sposób doradza ci rozwiązywać problemy poprzez zmianę zewnętrznych sytuacji, okoliczności i innych ludzi (zob. magia).
- Ponieważ ego nie wywołało żadnego rzeczywistego skutku, nie może być przyczyną. Dlatego ego nie ma prawdziwej „dynamiki” – nie jest dynamiczne ani sprawcze (zob. CE T-11.V.3:1-5).
- Udowadniasz, że ego twojego brata nie jest rzeczywiste, gdy pokazujesz, że nie wywarło na tobie żadnego skutku (zob. niezniszczalność).
- Gdy cud zostaje spowodowany przez ciebie, uzdrawiając drugiego, ten skutek staje się świadectwem tego, że Przyczyna uzdrowienia znajduje się w tobie.
zob. idee nie opuszczają swego źródła
Szereg lekcji zaplanowanych, by pomóc ci osiągnąć określony cel nauki. Ego ma swój własny program nauczania, podobnie jak Duch Święty. W obu przypadkach celem nauczania jest poznanie, kim naprawdę jesteś — jednak oba programy są swoimi całkowitymi przeciwieństwami, ponieważ opierają się na odmiennych pojęciach twojej tożsamości.
Podążanie za sprzecznym i niemożliwym programem ego uczyniło cię tak przygnębionym i ograniczonym uczniem, że potrzebujesz szczególnego programu nauczania ze szczególnym Nauczycielem – Duchem Świętym. Celem Jego programu nauczania jest przebaczenie. To doprowadzi cię do ostatniego kroku, który wykracza poza sam program. Duch Święty dostosowuje program nauczania do twoich indywidualnych potrzeb.
Nie do ciebie jednak należy ustalenie programu nauczania, ani nawet jego konkretnej formy (twojej indywidualnej ścieżki duchowej). Kurs Cudów przedstawia siebie jako jedną z form uniwersalnego programu nauczania Ducha Świętego.
zob. Kurs, CE T-8.I.6-7, CE T-12.VIII.5:2-13
Podstawowe prawo i naturalna dynamika umysłu, poprzez które idee w umyśle wyrażają się na zewnątrz (choć nie opuszczają umysłu), powodując skutki zgodne ze swoją naturą i podobieństwem. Następnie umysł spogląda na te skutki i ich doświadcza. W tym procesie wywoływania skutków pierwotne idee umysłu zostają wzmocnione, dopełnione i pomnożone. Krótko mówiąc, myśli umysłu stają się jego wyrazem, a ten wyraz staje się jego doświadczeniem.
- W Niebie Bóg rozszerzył Swoją Wolę, Swoją Miłość, aby stworzyć Swego Syna, Chrystusa (zob. stworzenie).
- W Niebie naszą funkcją jest również rozszerzanie.
- Na ziemi rozszerzamy lub rzutujemy nasze myśli na zewnątrz. W rezultacie to, co myślimy, staje się tym, co postrzegamy, a to, co postrzegamy, staje się tym, w co wierzymy (zob. projekcja tworzy postrzeganie).
- Naszą funkcją na ziemi jest rozszerzanie miłości, przebaczenia i uzdrowienia na innych. Samo postrzeganie innych jako przebaczonych jest dla nich aktem rozszerzenia, ale możemy też używać ciała, by czynnie komunikować to przebaczenie. Poprzez ich uzdrawianie nasze własne uzdrowienie zostaje wzmocnione (zob. dawanie/otrzymywanie, zbawca i świadek).
- Pod kierunkiem ego rozszerzanie zostaje zniekształcone i przybiera formę projekcji. Z powodu tego zniekształcenia nie dostrzegamy związku między myślami w naszym umyśle a tym, co widzimy na zewnątrz.
- Rozszerzanie stanowi pojęcie nadrzędne dla wielu idei Kursu.
zob. przyczyna i skutek, komunikacja, stworzenia, idee nie opuszczają swego źródła, prawa, czynienie, cud, szczególna funkcja, nauczanie, wola
Oddzielenie czegoś od świadomości jako mechanizm obronny ego – „decyzja, by zapomnieć” (CE T-10.II.1:2).
- Mechanizm, za pomocą którego nastąpiło oddzielenie (zob. CE T-6.II.3:1-4). Oddzielenie nie było fizycznym rozstaniem, lecz mentalną decyzją, by zapomnieć.
- Ego następnie oddzieliło się od Odpowiedzi Boga – Ducha Świętego i Jego systemu myślenia (zob. CE T-14.IX.4-5:4). „Rozszczepienie jest zniekształconym procesem myślenia, w którym dwa systemy przekonań [ego i Ducha Świętego], które nie mogą współistnieć, są mimo to utrzymywane.” (CE T-14.IX.4:3). Są one podtrzymywane przez utrzymywanie ich w odrębnych częściach umysłu. Gdy zostaną połączone, jeden musi usunąć drugi (zob. przynoszenie ciemności do światła).
- Ego używa rozszczepienia nawet po to, by uniemożliwić kontakt sprzecznych celów we własnym systemie myślenia (zob. CE T-15.I.5:5).
zob. zaprzeczanie; CE T-10.II.1
Znaczenie pierwotne: hojność, obfite dawanie; dawanie innym więcej, niż zdaje się im należeć.
Tradycyjnie: hojność wyrażana poprzez materialne dawanie lub służbę.
W Kursie Cudów: szczodre postrzeganie. Postrzeganie innych w znacznie bardziej pozytywnym świetle, niż wydawałoby się, że na to zasługują. Widzenie doskonałości w innych. Szczodre, czyli prawomyślne postrzeganie, jest źródłem cudów, lecz nie odnosi się do wiedzy.
zob. CE T-2.VIII.10–12
Świadoma część umysłu, będąca mechanizmem odbiorczym, który przyjmuje przekazy z góry lub z dołu — od Ducha Świętego albo od ego (CE C-1.5:4). W świecie form świadomość jest tym aspektem umysłu, który postrzega, doświadcza i wybiera. To poziom percepcji, a więc dziedzina dualności, w której istnieje różnica między tym, kto postrzega, a tym, co jest postrzegane.
Świadomość posiada poziomy, a zakres jej przytomności może się znacząco zmieniać, lecz nie może przekroczyć sfery percepcyjnej. Na swoim najwyższym poziomie staje się świadoma rzeczywistego świata i może być coraz bardziej szkolona w tym kierunku. Jednak sam fakt, że ma poziomy i że może być trenowana, dowodzi, iż nie może dosięgnąć poznania (wiedzy), które jest stanem całkowitej jedności i niepodzielnej prawdy (CE C-1.5:5–7).
Świadomość może odbierać dwa rodzaje komunikatów: z ego – z obszaru nieświadomego, lub od Ducha Świętego – spoza sfery świadomości, z poziomu, który przekracza percepcję. W każdym momencie decyduje, którego głosu słucha.
W przeciwieństwie do świadomej obecności (awareness), która odnosi się do niepodzielnego, ponad percepcyjnego poznania rzeczywistości. Świadomość (consciousness) oznacza ograniczony stan umysłu po oddzieleniu, w którym poznanie zostało zastąpione postrzeganiem.
zob. CE C-1.5, CE T-3.VI.4:3
Znaczenie pierwotne: akt powołania czegoś rzeczywistego do istnienia; to, co w ten sposób zostaje powołane do istnienia.
Tradycyjnie: akt tworzenia lub wynajdywania nowych rzeczy w tym świecie – form, systemów, idei czy dzieł sztuki; Boże stworzenie świata; świat, który On stworzył.
W Kursie Cudów: akt powoływania do istnienia „nowych” części lub aspektów transcendentalnej rzeczywistości. Boże stworzenie rzeczywistości, Królestwa. Całość wszystkiego, co Bóg stworzył. Stworzenie wydaje jedynie to, co wieczne (zob. CE T-8.V.3:3). Dokonuje się jedynie w Niebie (CE T-17.IV.2:1); w tym świecie możemy jedynie czynić. W akcie stworzenia Członek Trójcy używa swojej woli, aby rozszerzyć swoje istnienie, swoją miłość „na zewnątrz”, powołując do istnienia „nowe” części Nieba. Te nowe części są czystym duchem: bez formy, ponadczasowe, doskonałe, nieskończone i całkowite. Są również całkowicie zjednoczone ze swoim stwórcą i takie same jak on. Poprzez ten proces stwórca rozszerza siebie, zwiększając swoją pełnię i dopełnienie.
- Bóg stworzył Swego Syna, Chrystusa, rozszerzając i pomnażając tym samym Samego Siebie. Syn jest więc stworzeniem – całością tego, co Bóg stworzył.
- Bóg dał nam funkcję stwarzania, a zatem rozszerzamy Jego stworzenie dalej, stwarzając w Jego Imię (czynimy to w jedności z naszymi braćmi). To jest nasza prawdziwa funkcja, do której przebaczenie nas przywraca.
- Duch Święty również stwarza (zob. CE C-5.1:2).
zob. rozszerzanie się, funkcja, stworzenia
- Stworzenia Boga, całkowicie nie-fizyczne. Synostwo, które jest jedno, lecz składa się z nieskończonej liczby części, czyli Synów (zob. CE W-WI.11.1:1).
- Nasze własne stworzenia w Niebie, które stwarzamy w jedności z Bogiem i wszystkimi naszymi braćmi, a które dopełniają nas i ustanawiają nasze własne ojcostwo. Poprzez ich stwarzanie rozszerzamy Królestwo i składamy Bogu wdzięczność za nasze własne stworzenie. W istocie nasza pieśń miłości do Boga jest równocześnie naszą pieśnią stwarzania w Jego Imię. Te stworzenia z kolei wylewają na nas swą wieczną wdzięczność za dar życia, jaki im daliśmy. Wołają do nas z Nieba, byśmy do nich powrócili. Tak jak wszystko w Niebie, są czystym duchem – bez formy, ponadczasowe i doskonałe (dla jedynego bezpośredniego opisu tego, czym są nasze stworzenia, zob. CE T-24.VII.7:1-2).
Uwaga: nie są one naszymi rozszerzeniami ani myślami miłości w tym świecie (zob. CE T-17.IV.2:1).
zob. stworzenie; CE T-8.V.4-6:5
Centralna iluzja – idea, że wieczne życie może zostać umniejszone, naruszone, może utracić witalność i zostać zgaszone. Jedyna myśl, która leży u podstaw wszystkich form bólu, braku i ograniczenia. Najbardziej wyrazistym przykładem tej idei jest śmierć ciała. Śmierć wydaje się ostateczną siłą w tym świecie, ponieważ ostatecznie pokonuje wszystko (zob. CE W-163.2).
1. Ego mówi nam, że skoro śmierć jest bogiem tego świata, to musi ona pochodzić od Boga. Musi być Jego karą za nasze grzechy. Dlatego – twierdzi ego – powinniśmy się Go bać.
2. Jednak śmierć fizyczna jest naszym własnym wymierzeniem sobie kary. Sami ją uczyniliśmy (CE T-1.23.1:2) i jesteśmy nią zafascynowani.
3. Uczyniliśmy ją po to, by dać sobie usprawiedliwienie dla lęku przed Bogiem. Ego bowiem pragnie, abyśmy się Go bali i trzymali z dala od Niego, ponieważ samo boi się zniknięcia w nieograniczonym Życiu Boga.
4. Ten lęk przed Bożym Życiem sprawia, że ego chce pokonać Jego „zagrożenie”. Czyni to, pozornie zabijając Jego Syna, co ma „dowodzić”, że pokonało, a nawet zabiło Boga Życia (zob. CE W-163.5, CE W-163.7).
5. Śmierć jednak jest całkowitą iluzją, ponieważ życie – duch – nie może być umniejszone, zabite ani w żaden sposób zmienione. Ciała przestają funkcjonować, ale nie umierają, ponieważ nigdy nie były naprawdę żywe.
6. Ponieważ śmierć nie jest rzeczywista, śmierć fizyczna niczego nie dokonuje. Nie jest sposobem na ucieczkę od bólu życia ani drogą do Nieba (zob. CE T-6.VII.1).
7. Gdy uświadomimy sobie, że śmierć nie istnieje, będziemy mogli dobrowolnie odłożyć ciała, gdy nasza praca tutaj zostanie wykonana (zob. CE W-294.1:5-10). Albo – jak w przypadku Jezusa – nasze ciała po prostu znikną.
zob. CE T-19.IV.C.1-3:7, CE M-27
Tradycyjnie: termin psychologiczny oznaczający system skrajnie błędnych przekonań o rzeczywistości, który utrzymuje się mimo oczywistych i przytłaczających dowodów przeczących mu.
W Kursie Cudów: system myślenia ego – sztywny, ściśle zorganizowany i pozornie stabilny, lecz z natury kruchy, ponieważ sprzeciwia się rzeczywistości i rozpadłby się pod wpływem prawdziwego wglądu. Urojenia w tym systemie obejmują między innymi przekonanie, że możemy rzeczywiście zaatakować Boga i oderwać od Niego część Jego samego (CE T-5.VI.5:4-6), a także że sami stworzyliśmy naszego ojca (CE T-11.I.2:4).
Tradycyjnie: wyobrażone doświadczenie umysłu, które pojawia się, gdy traci on świadomość „rzeczywistości” (jak we śnie nocnym) lub gdy żywi nadzieję na coś lepszego niż „rzeczywistość” (jak w „marzeniach i snach”).
W Kursie Cudów: wszystkie doświadczenia umysłu w świecie czasu i przestrzeni – łącznie z samym światem – są jedynie wyobrażonymi doświadczeniami, jakie twój umysł przeżywa, gdy śpi w Niebie i nie jest świadomy prawdziwej rzeczywistości (zob. sen). Podobnie jak sny nocne, ten świat wydaje się rzeczywisty, wydaje się istnieć poza twoim umysłem i niezależnie od niego, wydaje się wypełniony rzeczami i ludźmi, którzy nie są jego częścią, i wydaje się sprawiać, że coś czujesz. A jednak, podobnie jak sny, jest to ucieczka od rzeczywistości, fantazja istniejąca w twoim umyśle i przez ciebie spowodowana. Tak jak sny nocne są twoim protestem przeciwko „rzeczywistości” dnia (zob. CE T-18.II), tak sny dzienne są twoim protestem przeciwko prawdziwej rzeczywistości.
- Zwykłe doświadczenia i stany umysłu w tym świecie opisane są jako koszmary. Są bolesne, ponieważ wydaje ci się, że jesteś atakowany z zewnątrz i że czynisz złe rzeczy, które zdają się zasługiwać na karę. Uwolnienie przychodzi, gdy uświadamiasz sobie, że to tylko sny, że to ty jesteś śniącym, który je wymyślił.
- Możesz wybrać, by twoje koszmary zostały przemienione w szczęśliwe sny, sny przebaczenia. Z nich możesz się przebudzić do rzeczywistości.
zob. CE T-27.VIII–XI
zob. forma/treść
Symbol ego (CE T-13.II.6:1). To, co ego czyni każdemu Synowi Bożemu, który w nie uwierzył.
Ego tworzy świat, który nieustannie nas ukrzyżowuje w drobnych przejawach i ostatecznie nas zabija (zob. CE T-13.I.1:8-4). Wydaje nam się, że to Bóg używa świata, by nas ukrzyżować za nasze grzechy, podczas gdy w rzeczywistości to my śnimy świat po to, by ukrzyżować samych siebie za nasze grzechy.
Prawdziwe ukrzyżowanie jest wewnętrzne, nie zewnętrzne (CE T-13.III.7:4-6). Jest stanem udręki wynikającym z naszej winy oraz z wysiłku ego, by ukrzyżować nasze prawdziwe Ja – Syna Bożego w nas.
Próbujemy ukrzyżować innych, lecz właśnie to prowadzi do cierpienia i winy, które doświadczamy jako własne ukrzyżowanie.
Ukrzyżowanie Jezusa.
W chrześcijaństwie: rytualna transakcja z Bogiem, w której Jezus uczynił z siebie ofiarę za nasze grzechy i w ten sposób zapłacił ich dług.
W Kursie Cudów: skrajny przykład nauczania prawdziwego przebaczenia, w którym Jezus przeszedł wzmocnioną wersję tego ukrzyżowania, którego wszyscy doświadczamy, lecz nie uznał go za rzeczywiste. Same wydarzenia ukrzyżowania nie miały wartości odkupieńczej (zob. CE T-3.III.1:2, CE T-14.VII.9:1); to sposób, w jaki Jezus je postrzegał i jak na nie odpowiedział, doprowadził do zmartwychwstania. Jego odpowiedź pokazała, że żaden atak – bez względu na jego intensywność (zob. brak stopni trudności w cudach) – nie może naprawdę zranić ani zabić nas, Syna Bożego. Wykazał, że zamiast reagować gniewem i odwetem, powinniśmy nauczać wyłącznie miłości (zob. CE T-6.I.5-19:4).
zob. Pokuta
Prawdziwa natura ataku. Atak wydaje się grzechem, lecz w rzeczywistości jest wołaniem o miłość lub pomoc. Gdy ktoś nas atakuje, wydaje się, że atak nas pozbawia. Wydaje się więc, że to my jesteśmy w potrzebie i że mamy prawo zaatakować, by odzyskać godność, którą napastnik nam odebrał. Prawda jest jednak odwrotna. Tym, kto jest w potrzebie, jest atakujący, ponieważ jego atak odpycha od niego tę samą miłość, która w głębi serca jest jego największym pragnieniem. Jego atak pozostawia go więc w poczuciu pozbawienia i bólu. Ten ból jest wołaniem o miłość, którą jego atak odrzucił, wołaniem o pomoc, by wydostać się z dołu, który sam wykopał, wołaniem o naprawę swego błędu i o uzdrowienie choroby, którą jego atak reprezentuje. Odpowiadamy na to wołanie, dając mu miłość, ponieważ właśnie o nią w istocie prosi.
Ta ogólna zasada przybiera wiele form:
Atak jest wołaniem o miłość (zob. CE T-14.XI.6:1-2).
Atak jest wołaniem o pomoc, naprawę lub uzdrowienie (zob. CE T-12.I-II.5).
To, co nazywamy grzechem, jest jedynie błędem (zob. CE T-19.II-IV.1:1-3), brakiem zrozumienia (zob. CE W-359.1:2-3), chwilowym popadnięciem w szaleństwo (zob. CE W-FL.5:3-6).
We wczesnych partiach Tekstu grzech opisywany jest jako brak miłości, a nie jako czynny akt zła czy napaści (zob. CE T-1.39.2:1-3, CE T-5.VI.8:1-2).
zob. umysł nie może atakować
Zdolność umysłu do decydowania między różnymi alternatywami. Wybór jest naprawdę wolny. W każdej chwili jest powodowany wyłącznie przez sam umysł, a nie przez przeszłość ani przez czynniki zewnętrzne. Nawet Duch Święty nie wie, co wybierzemy z chwili na chwilę, i nie może unieważnić naszych decyzji. Wybór jest bez znaczenia w Niebie, gdzie istnieje jedynie wola; „pojęcie wyboru… nie pochodzi od Boga” (CE T-10.V.14:4). Ma sens jedynie w rozszczepionym umyśle, który wymyślił alternatywę dla jedności i dlatego musi teraz wybierać między dwoma opcjami.
Wybór nie dotyczy zewnętrznych alternatyw (np. co zjeść, co założyć, kogo poślubić), jak twierdzi ego. Takie „wybory” są jedynie zasłonami dymnymi ukrywającymi jedyny znaczący wybór: wybór między myśleniem z ego a myśleniem z Duchem Świętym. Nawet ten wybór jest jednak złudzeniem, ponieważ tylko jedna alternatywa jest prawdziwa. A jednak, używając złudzenia wyboru, by wybierać jedynie prawdę, ostatecznie przypominamy sobie, że możliwa jest tylko prawda i że żaden inny wybór nie istnieje.
zob. CE T-6.VII.C.5:7-6:2, CE T-24.VI.7:1-2
Odmowa przyjęcia prawdy o czymś. Psychologiczna obrona polegająca na usunięciu z umysłu czegoś niechcianego – „decyzja, by nie wiedzieć” (CE T-14.I.3:2).
- System myślenia ego jest zaprzeczaniem rzeczywistości, odmową uznania prawdy. To pogrąża naszą świadomość rzeczywistości głęboko w nieświadomości (zob. CE T-11.II.1:3-6).
- Następnie zaprzeczamy nienawiści, winie i lękowi, które czujemy w sobie (a które wynikają z naszego zaprzeczania prawdzie). Samo to ukrywanie potwierdza, że wciąż wierzymy w te emocje. To bardziej powszechne znaczenie słowa „zaprzeczanie” pojawia się w Kursie jedynie sporadycznie.
- Właściwe użycie zaprzeczania nie polega na ukrywaniu iluzji, lecz na spokojnym odmówieniu uznania, że są one prawdziwe, czyli na skorygowaniu naszej wiary w ich realność (zob. CE T-2.III.1:8-2, CE T-2.III.10:1-6).
- Ponieważ iluzje są zaprzeczeniami prawdy, „zadaniem cudotwórcy staje się zaprzeczyć zaprzeczeniu prawdy” (CE T-12.II.6:5).
zob. rozszczepienie; CE T-7.VI.1-2
